środa, 7 grudnia 2016

Z wizytą w warsztacie - Część 1

W zeszłym tygodniu zaprosiłam Was na wizytę w moim warsztacie. Słowo się rzekło, zapraszam w moje skromne progi!

Dwa słowa o mnie. Zaczynałam od małych, koślawych kwiatków i filmiku po japońsku, jednak miarę praktyki uczyłam się jak z małych kawałków jedwabiu wyczarować najróżniejsze kwiaty: od śliwy aż po sakurę i chryzantemy. Każdy kwiat to efekt długotrwałych poszukiwań - żeby nie powiedzieć pracy badawczej, ponieważ często to właśnie szukanie informacji zabiera więcej czasu niż zrobienie kwiatów (co biorąc pod uwagę średnio 15h na średniej wielkości szpilkę jest pewnym osiągnięciem).

Od paru narzędzi na biurko po własny jednopokojowy warsztat w 10 lat. Tak, zgadza się - zajmuję się tsumami zaiku od dekady. Czasem na chwilę odrywałam się od tej techniki aby spróbować innych rodzajów rękodzieła japońskiego, ale zawsze wracałam do mojego ukochanego tsumami zaiku. 

Tak więc... zapraszam :)

Moje biurko jest podstawą mojej pracy i tutaj wykonuję wszystko projekty. Często odwiedzający mnie po odbiór zamówień klienci dziwią się, że mój warsztat nie jest bardziej japoński. Jeśli więc spodziewaliście się mat tatami i niskiego stolika przy którym klęczę jak panowie na filmikach z Kyoto... Przepraszam. Ale ja lubię sobie pooglądać seriale w trakcie pracy :)

W dodatku nietrudno zauważyć że mam na biurku regularny bałagan, ale cóż, nie da się zrobić jajecznicy nie rozbijają paru jaj. Pewnie mogłabym posprzątać pod publiczkę, ale co to byłaby za wizyta - prędzej wizytacja.

Obok biurka stoi drukarka i Curio, zaś kawałek dalej znajduje się szafka na której prasuję tkaniny. Wieża szuflad to jedno z trzech miejsc gdzie składuję materiały według klucza który zapewne tylko na rozumiem, choć ogólnie to mam miejsce na bele, na rozprute kimona lub kariunui których nie nawinęłam na rolki, podszewki oraz kawałki za małe na rolki. Rolek mam naprawdę sporo, a mam plan aby wypełnić nimi wszystkie cztery komory. Ot, taka mała fiksacja. Lubie mieć bele na wierzchu bo łatwo po nie sięgnąć odwracam głowę i od razu wiem czego mi potrzeba i gdzie to znaleźć. Niemniej, w szafkadach posiadam wiele materiałów których mam za mało na nawijanie na belę - są to często tkaniny chirimen cięte z metra czy małe kawałki tkanin które dostałam na aukcjach czy od znajomych.

Jest też oczywiście miejsce na papiery, druciki, półfabrykaty ale są one pochowane w szufladach. A wiadomo, że i tak najbardziej interesujące są tkaniny :)

Jakie można znaleźć u mnie? Wszystkie, od tkanin furisode po krepę i nawet jedną rolkę tkaniny ro, czyli przejrzystej tkaniny na letnie kimona. W pudłach są podszewki, resztki i jeszcze nie rozprute kimona, które dostaję i czasem kupuję gdy są zbyt zniszczone by je nosić ale dość dobre na tkaniny.

W często po lewej jest nudno, bo jest tam głównie dokumentacja, papiery, filce i półfabrykaty. Za to w szufladach...

Tak jakby więcej kolorów :)
Oczywiście na tym mój warsztat się nie kończy, bowiem narzędzie i materiały zajmują większość pokoju. Na jednym z trzech biurek znajduje się miejsce do krochmalenia i cięcia tkanin. Miejsce do krochmalenia jest osobne, bowiem pryskanie maty do prasowania bardzo ją niszczy i wolę to robić osobno. Zawsze pod ręką mam butelkę z wodą do prasowania i rozrobionym krochmalem.



Ostatnim interesującym miejscem jest parapet na którym w zasięgu ręki stoją pudełka z narzędziami i wiszą nożyczki,a także znajdują się dwie gąbki ze zrobionymi wcześniej bazami i niektórymi gotowymi kwiatami. Pod ręką stoją też kleje i farby.

 Tak wiec to bajkowe (dla mnie) królestwo wygląda. Nie jest oszałamiające, naprawdę wolałabym pokazać Wam pokój w stylu japońskiego warsztatu gdzie ubrana w kimono z białym kołnierzem jubanu pod perfekcyjnie założonym kimono mogę pozować do zdjęć. Prawda jest trochę inna - w spodniach od piżamy i wyciągniętej koszulce oglądam seriale (aktualnie: The Bastard Executioner) i... długie moje jedwabne fantazje, przekuwają je z projektu na rzeczywistość.

Nie zanudziłam Was? Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej, bo już w przyszłym tygodniu brudne sekrety skrzynki z narzędziami czyli czego używam w warsztacie na co dzień. Będzie to post bardziej techniczny, bo wymienię wszelkie niezbędne mi narzędzia i dokładnie opiszę co z czym się je.

Miłej środy! <3

Za tydzień: Z wizytą w warsztacie - Część 2 - Narzędzia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz